wtorek, 25 listopada 2014

Lalaloopsy dla Patrycji

Pamiętacie jak kiedyś wspominałam Wam o niespodziance dla nieuleczalnie chorej Patrycji? Otóż dla tych co nie pamiętają - Fundacja Marka Kamińskiego  (link do fanpage TUTAJ) postanowiła spełnić marzenie Patrycji o  podróży do Japonii (Patrycja zafascynowana jest Japonią). Przez jakiś czas zbierane były na ten cel pieniądze. Na jednej z grup zrzeszającej miłośniczki szydełkowania podlinkowałam informację o zbiórce pieniędzy. Jednocześnie wspomniałam (widząc cudną laleczkę zrobioną przez Marzenę) zaledwie o tym, że Patrycja pewnie zachwyciłaby się taką lalką w stylu Japońskim. Marzenka  - kobieta o wielkim sercu od razu (naprawdę bez wahania!) sama zaproponowała, że zrobi dla Patrycji lalę i prześle ją do mnie, abym ja mogła przekazać ją dalej. Tak jak powiedziała, tak zrobiła. Lalka bardzo szybko została zrobiona (wyszła śliczna, jako dowód pokażę Wam zdjęcie ściągnięte ze strony Marzenki) i przesłana do mnie.

niedziela, 23 listopada 2014

Mumochory czyli święta tuż tuż

Nie wiem czy znacie ale ja jak tylko zobaczyłam pierwszego - z marszu się zakochałam.  Są boskie, cudne, niepowtarzalne.  Tworzone z pasją i z sercem. Każdy inny, każdy wyjątkowy. O kim/czym mowa? O stworach mumochorach! Moje dzieciaki też przepadły jak je zobaczyły.  Strasznie chciały mieć. A że dzieci troje to trzy mumochory jedynie w grę wchodziły... wiadomo zima idzie, sporo wydatków a ja szyjąca - zapytałam więc mumochorową mamę o zgodę na uszycie samodzielnie stworów dla moich dzieci.  Fakt, mogłam nie pytać i uszyć, ale kiedyś ktoś zarzucił mi plagiat (wstyd się przyznać powiecie. Owszem może i tak,  ale prawda jest taka, że zrobiło mi się wtedy tak cholernie przykro bo nawet do głowy mi nie przyszło, że uszycie czegoś dla moich dzieci co wymyślił ktoś inny jest plagiatem. Teraz to już wiem.) Aleee wracając do tematu - zapytałam i dostałam zgodę :) było to w kwietniu tego roku.

piątek, 7 listopada 2014

Minky, minky czyli post z elementami materiałoznawstwa odzieżowego.

Post powstał przy współpracy z dresowka.pl

Słowem wstępu - pecha mamy jakiegoś ostatnio. Angina, rotawirus, a we wtorek Kacperek rozbił główkę. Rana nieduża, ale głęboka. Pojechaliśmy na SOR sprawdzić czy czaszka cała. Na szczęście cała. Neurologicznie też w porządku. Niestety bez szycia się nie obyło. A że mało szwów to zszyli go bez znieczulenia! Bo znieczulenie to dwa dodatkowe bolesne ukłucia... 
Wracając do postu - już na początku chciałabym nadmienić, że specem nie jestem ale w szkole miałam, lubiłam i trochę się znam (przynajmniej w moim mniemaniu).
Otóż mnie uczono (dobrych kilka.....hmmm naście ;) lat temu, ale raczej w tej dziedzinie nic się nie zmieniło), że włókna dzielą się na naturalne i chemiczne. Naturalne zaś dzielą się na roślinne, zwierzęce i mineralne a chemiczne na sztuczne i syntetyczne. To tak w dużym skrócie, podział na tym się nie kończy. 
Ja dzisiaj chciałabym zająć się tematem tak osławionego w ostatnim czasie minky.

niedziela, 2 listopada 2014

Kołderka i poduszka - prezent na Chrzest Święty

Dwa miesiące temu w naszej rodzinie przyszła na świat mała księżniczka Patrycja. Zostałam poproszona o bycie matką chrzestną tejże kruszynki :) dla mnie to ogromny zaszczyt, odpowiedzialność i wielka radość. Chrzciny odbyły się tydzień temu. W przeddzień uroczystości rodzice i rodzice chrzestni mieli obowiązek udać się do kościoła na rozmowę z księdzem. I tu chciałabym Was przestrzec przed dziwnymi dźwiękami połączeń przychodzących w telefonie. Mam nadzieję, że nie oberwie mi się za bardzo, że o tym wspominam ;) Otóż cisza na sali, chrztów siedem (od każdego po cztery osoby to łącznie dwadzieścia osiem osób w małej salce plus ksiądz) Ksiądz mówi jak będzie wyglądało wprowadzenie maluszków do kościoła i sam chrzest a tu nagle z kieszeni mojego brata wydobywa się dźwięk "idźcie ofiara spełniona" wesoło się zrobiło :D może to i dobrze bo wszyscy byli zestresowani.

piątek, 31 października 2014

Mój pierwszy konkurs na facebooku

Zapraszam na fanpage na facebooka. Właśnie ruszam z pierwszym konkursem!

Konkurs trwa do 12.11.2014 do godziny 23:59
Ogłoszenie wyników 14 - 16.11.2014

Nagrody jak na poniższym zdjęciu (poduszka, apaszka i  czapeczka na wymiar głowy dziecka). Wygrywają trzy osoby. Zwycięzcy wyłonieni zostaną w wyniku losowania.

Co trzeba zrobić żeby wziąć udział w konkursie:
(miło by było gdyby również zaobserwowany został blog www.kuferekobfitosci.blogspot.com ale nie jest to warunkiem udziału w konkursie) 
3. Udostępnić publicznie zdjęcie konkursowe
4. W komentarzu pod zdjęciem zaprosić przynajmniej trzy osoby do zabawy


Przypominam, że konkurs trwa na facebooku :)

sobota, 25 października 2014

Czapka i apaszka dla Kacperka mojego

W ostatnim tygodniu trochę rzeczy wyszło spod igły mojej maszyny, m.in. bluzka dla mnie, komplecik dla Kacperka, część prezentu dla chrześniaczki i takie tam :) Poza tym rozłożyła mnie angina, czułam się naprawdę fatalnie! Biorę antybiotyk  i  już jest na szczęście lepiej. Na szczęście dlatego, że jutro mamy chrzciny a ja jestem chrzestną cudownej małej księżniczki Patrycji :) Uszyłam jej z tej okazji komplet, ale pokażę jak już będzie wręczony. To co uszyłam to jedynie dodatek do prezentu właściwego :) Natomiast dzisiaj pokazać chcę komplet który powstał dla mojego synka Kacperka. Jest to apaszka i czapka smerfetka. Jedno i drugie można nosić dwustronnie. Zarówno na stronie gładkiej, jak i na stronie w koty. Gładka strona to ciepła drapana dresówka bawełniana w kolorze szary melanż, a strona w koty to dzianina bawełniana. Apaszka jest wiązana pod szyjką, dzięki czemu rozmiar jest uniwersalny, poza tym można ją nosić i na kurtce i pod nią ze względu na brak ograniczenia w postaci zapięcia na napkę. 


sobota, 11 października 2014

Filip odsłona pierwsza i Maja po raz drugi

Bardzo dawno temu uszyłam pierwszą Maję o czym pisałam TUTAJ. Mniej dawno temu (ale również dawno) powstała druga Maja o czym nie pisałam, dlatego wspomnę dzisiaj. A wczoraj - po prawie czterech miesiącach udało mi się skończyć Filipa. 
Strasznie mi głupio, że tak długo to trwało, ale musiałam obmyślić plan co i jak będę kroić i szyć. Bez wykroju tak od A do Z czasem jest ciężko a zabawki (i nie tylko zabawki) tak właśnie szyję. Już wydaje mi się, że wiem co i jak zrobić żeby grało, ale po chwili pojawiają się wątpliwości. Poza tym przy trójce dzieci czas to towar mocno deficytowy no ale grunt, że jest :) i jutro jedzie do swojej Mai.

czwartek, 9 października 2014

Stikeez - małe a cieszy

Dzisiejszy post powstał przy współpracy z marką Lidl

Na początku kilka słów wyjaśnienia. Nie było mnie bo dużo się u nas działo, najpierw dwa tygodnie bardzo intensywnego szycia, później mąż miał w pracy ćwiczenia - przez kolejne dwa tygodnie praktycznie nie było Go w domu, a jak był to odsypiał nieprzespane noce i wracał do pracy. Poza tym zaczęła się szkoła, trzeba dzieciom pomóc przy lekcjach, zaprowadzić i odebrać pierwszaka... z Kacperkiem łapiemy ostatnie promienie słoneczne i chodzimy do parku zbierać kasztany. Nawet nie zauważyłam kiedy zleciał miesiąc. A wieczory umilają nam nasi nowi domownicy i to o nich jest dzisiejszy post.
Stikeez - bo o nich mowa - to małe gumowe zwierzątka na nóżce przyssawce. Jak tylko dowiedziałam się, że będą w Lidlu stwierdziłam, że koniecznie musimy je mieć. Zakupy w Lidlu robimy bo lubimy, więc przy okazji zakupów taki bonus - świetna sprawa :) W ogóle lubimy Lidla za całokształt (szeroki i świetnej jakości asortyment i akcje tematyczne. W sekrecie Wam powiem, że marzy mi się maszyna do szycia overlock z Lidla - słyszałam, że jest rewelacyjna, może kiedyś zostanę jej szczęśliwą posiadaczką, a wówczas nie omieszkam jej Wam opisać). Mamy książkę kucharską z przepisami Pascala i Okrasy z podobnej akcji w zeszłym roku. Teraz coś dla dzieci. Tak myślałam. Jakże się myliłam! Stikeez absolutnie nie jest dla dzieci, Stikeez jest dla wszystkich - i  dla małych i dla dużych. Z pełną odpowiedzialnością stwierdzam, że Stikeez łączy pokolenia i zbliża ludzi :).

piątek, 5 września 2014

Czapka Spiderman

Mamy za sobą rozpoczęcie roku szkolnego. Bartuś został uczniem pierwszej klasy :) na razie jest zadowolony baaardzo i podoba mu się szkoła, koledzy i koleżanki, no i Pani nauczycielka :) Chodził już do tej szkoły do zerówki, ale to nie to samo co pierwsza klasa przecież ;) Oby Jego podekscytowanie trwało jak najdłużej! Ale nie o tym miało być dzisiaj...
Po zrobieniu czapek dla Kacpra i Kuby Bartek poprosił mnie o zrobienie dla Niego czapki Spidermana... szczerze mówiąc było to dla mnie nie lada wyzwanie. Nie tyle sama  czapka co Spiderman właśnie. Jak zrobić oczy? Jak sieć pajęczą?

wtorek, 26 sierpnia 2014

Wspomnienia... czyli co się wydarzyło 15 lat temu :)

Dzisiaj nie będzie o szyciu, decoupage, szydełkowaniu, wyszywaniu itd. Dzisiaj będzie wspomnieniowo :) . Dokładnie 15 lat temu - 27.08.1999r. o godzinie 18.20 powitaliśmy na świecie naszego najstarszego synka Dawida. Przebiegu porodu recenzować nie będę ;) wspomnę jedynie, że łatwo nie było. Całą ciążę studiowałam poradniki, chodziłam do szkoły rodzenia itd. a mój poród i tak nie był książkowy. Trwał prawie 16 godzin, a synka dali mi dopiero dnia następnego, jak już go ustabilizowano na tyle, że nie było obaw o jego życie. Ta maleńka kruszynka podporządkowała sobie cały nasz świat, przewróciła nasze życie do góry nogami. Swoim przyjściem na świat pokazała nam jak to jest kochać ponad wszystko. Pojawił się ktoś za kogo byliśmy skłonni nawet oddać życie. Pomimo tego, że Dawid to już prawie dorosły mężczyzna, dla nas nadal jest i zawsze będzie naszym maleńkim synkiem którego kochamy najmocniej na świecie :) (Bartusia i Kacperka też kochamy najmocniej na świecie oczywiście!) Dawidku to Twój wielki dzień,  Twoje święto!  Życzymy Ci aby każdy dzień Twojego życia był wyjątkowy,  piękny, przepełniony radością. Życzymy Ci zdrowia na wszystkie lata Twojego życia. Kochamy Cię! Mama, tata, Bartuś i Kacperek. 

Pierwsze uszytki Bartka

Mój siedmioletni syn bardzo chciał nauczyć się szyć na maszynie i uszyć sobie samodzielnie pluszaka. A ja po prostu nie mogłam o tym nie napisać, bo tak świetnie sobie poradził. Jako pierwszy powstał pająk SPIDER - ma nogi z drucików sensorycznych i dlatego potrafi chwytać się różnych przedmiotów :) Spidera pokazywałam już na facebooku, ale nie każdy ma tam konto.

wtorek, 19 sierpnia 2014

Pierwsze koty za płoty :)

W zasadzie to powinnam była napisać nie koty a potworek i sowa! Zrobiłam parę rzeczy na szydełku, ale czapki jeszcze chyba nie. Ostatnio stwierdziłam, że koniecznie muszę zrobić Kacperkowi czapkę. Po prostu czułam taki wewnętrzny przymus ;) a jak mus to mus prawda? Włóczkę miałam kupioną już kilka miesięcy temu, musiała nabrać mocy urzędowej ;) i tak sobie leżała i leżała (nie ona jedna zresztą) aż w końcu nadszedł TEN dzień. Wyjęłam włóczki, szydełka i zaczęłam dumać jak ta czapa ma wyglądać. Myślałam, a myślenie moje wspomagałam przeglądaniem netu, a jakże :) i padło na potworka. Zaczęłam robić pojedynczą nitką - włóczka cieniutka (ninni bebe nako) to się nadłubałam, ale tak jakoś mocno mi się ta czapka rozszerzała. 


czwartek, 7 sierpnia 2014

Pudełko na biżuterię i chustecznik

Dzisiaj pokażę Wam prezent jaki dałam siostrze na urodziny (ze 2-3 lata temu, nie pamiętam :), ale ma go do dziś) jest to komplet wykonany techniką decoupage - pudełko na skarby (może być na biżutki ;)) i chustecznik. 
Pudełko kupione w markecie było nieciekawe (żeby nie powiedzieć brzydkie), a chustecznik był zwykły drewniany - przeznaczony do przystrojenia. Nie pokażę jak było przed bo zwyczajnie nie zrobiłam zdjęć, za to pokażę jak wyszło po :)
Motyw to magnolie - uwielbiam! Są śliczne i nie potrzeba już nic więcej by efekt był cudny. Nie wiem jak Wam ale mi ten komplet baardzo się podoba :)

piątek, 1 sierpnia 2014

Worek żeglarski / marynarski / plecak - tutorial

Kolejny (obiecany) tutorial szyciowy.  Tym razem coś łatwiejszego :) i nie zamierzam Was teraz katować tutorialami za każdym razem kiedy coś uszyję, więc bez obaw. Ale jeśli jest coś co chcielibyście uszyć a nie wiecie jak - piszcie. Jeśli będę to akurat szyła, nie omieszkam "obfocić" i opisać.

Potrzebujemy:
- dwa kawałki materiału o wymiarach 37 cm x 53 cm - to przód i tył worka (materiał może być odpowiednio większy lub mniejszy - w zależności od tego jakiej wielkości worek chcemy uszyć, należy pamiętać o zapasie na szwy i podłożenia)


- kawałek materiału o wymiarach 21 cm x 26 cm - to kieszeń (tu jak wyżej - ogranicza nas jedynie wielkość worka - wiadomo, że kieszeń nie może być raczej od niego szersza)


- sznurek - dla dorosłej osoby około 4 m

piątek, 25 lipca 2014

Z cyklu prezentowo czyli kolejne poduszki, auto, lalka i kot

Dwa kolejne worki/plecaki uszyte, zdjęcia zrobione, teraz tylko muszę zrobić opisy i tutorial będzie gotowy :) Tymczasem na szybko tworzę nowy post korzystając z wolnej chwili. Kacperek miał dzisiaj szczepienie (to kontrowersyjne - świnka, odra, różyczka) czuje się dobrze, ale przez dwa dni nie może wychodzić na słońce, więc tata zabrał go na wieczorny spacer a mama korzysta z wolnej chwili :)
Jeszcze przed wyjazdem na wakacje uszyłam dla sąsiadki, a właściwie dla córeczki sąsiadki - lalkę i poduszkę do wózka. Mała Zosia to spełnione marzenie jej mamy :) jest cudna, słodka i po prostu nie mogłam się oprzeć żeby czegoś jej nie uszyć. Poza tym to przecież taki miły gest - prezent z okazji urodzenia dziecka :) Aaa no i ja z racji tego, że mam trzech synów lalek nie miałam dla kogo szyć, a strasznie chciałam spróbować. Oto efekty:

wtorek, 22 lipca 2014

Dwustronna torba bawełniana - tutorial

Mój pierwszy i mam nadzieję nie ostatni - tutorial. Torba dwustronna, bawełniana, eko :) można ją nosić raz na jednej innym razem na drugiej stronie. Takie dwa w jednym :) Idealna na wakacje, przy dzieciach niezastąpiona - naprawdę wiele pomieści. Oczywiście można uszyć wiele wersji takiej torby, ja postaram się opisać krok po kroku jak szyłam moją.
Potrzebujemy: dwie różne tkaniny najlepiej bawełniane, zamek błyskawiczny rozdzielczy i końcówkę suwaka dwustronną. No i oczywiście nici pasujące kolorystycznie, nożyczki, szpilki, maszynę do szycia i miarę krawiecką.
1. Wycinamy z każdej z tkanin:
 - po dwa prostokąty o wymiarach 41cm x 47cm - to nasze części torby,


czwartek, 10 lipca 2014

Wakacje!

Obiecany post - nieco spóźniony, ale najpierw się ogarnialiśmy po dwutygodniowej nieobecności, a teraz mamy mały remont i ogromny bałagan.
Kacperek śpi więc liczę, że uda mi się skończyć i opublikować posta :)
Ale do rzeczy! Na wakacje wybraliśmy się do Międzyzdrojów. Wszyscy dziwili się, że znad morza jedziemy nad morze, a nie w góry...mieliśmy w tym swój ukryty cel. Kiedyś mieszkaliśmy w Świnoujściu, ja przez kilka lat, a mój mąż przez ponad 12 - bo tam pracował. Bardzo chciałam najstarszemu synowi pokazać gdzie spędził pierwsze lata swojego życia. I się udało! Dawid jest zachwycony Świnoujściem! Ja jestem w lekkim szoku. Ostatni raz byłam tam kilka lat temu, a teraz? Bardzo się pozmieniało. W zasadzie poza kilkoma niezmiennymi punktami, sklepikami zmieniło się wszystko. Nie będę tu wymieniać tego co jest takie samo a co nie, bo i po co? Grunt, że pozmieniało się bardzo. Chodziliśmy po mieście i pokazywaliśmy Dawidowi co tu kiedyś było itd :) fajnie. No nie da się tego opisać. Niby byliśmy w Międzyzdrojach, ale Świnoujście odwiedziliśmy kilka razy. Było na naszej stałej trasie wycieczkowej :)
Przed samym powrotem do domu zgadałyśmy się z mamą Szymka - Sandrą - tu link do Niej dla zainteresowanych http://swiatszymka.blogspot.com/ Sandra to świetna dziewczyna. I wspaniała mama. Muszę się przyznać, że po spotkaniu z Nią postanowiłam przeczytać całego Jej bloga. Pewnie jak każdy ma chwile słabości, ale to jak zajmuje się Szymkiem jest godne podziwu. Być może dla niektórych to nic nadzwyczajnego, ale niewielu jest rodziców czytających dzieciom książki prawie od urodzenia lub zabierających maluszki na basen (również prawie od urodzenia). Poza tym Ona nie obserwuje swojego dziecka, jak ten się bawi. Ona bawi się razem z nim. Biega, skacze itd. Sandra jest straszną optymistką, ma milion pomysłów na minutę i mam wrażenie, że wszędzie jej pełno. Czerpie z życia pełnymi garściami i tego samego uczy Szymona. Aaaa Szymek i Kacperek są praktycznie w tym samym wieku :) Szymon jest tylko tydzień starszy od Kacpra! Szkoda, że tak daleko od siebie mieszkamy :( a tu kilka zdjęć naszych chłopaków (zdjęcia zapożyczone z bloga Sandry - mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko temu?)





Jakoś nie było okazji ani czasu na robienie fotek, byłyśmy zajęte rozmową :) 
A w dalszej części zdjęcia robione przez mojego syna - tu link do jego fanpage https://www.facebook.com/99MyPhoto99

Jezioro Turkusowe



Zagroda Pokazowa Żubrów w Wolińskim Parku Narodowym


Skansen Słowian i Wikingów w Wolinie. Pojechaliśmy tam na obchody Nocy Świętojańskiej, dzięki czemu mogliśmy wziąć udział w wielu ciekawych zajęciach. Strzelaliśmy z łuku, rzucaliśmy oszczepem, robiliśmy wianek na konkurs. Chłopaki robili świece z wosku pszczelego (nie wiedziałam, że wosk tak ładnie pachnie miodem), lepili z gliny, wybijali monety i kręcili kulki z filcu. Pewnie coś ominęłam...grunt, że było bardzo fajnie :P

Fort Gerharda i widok z latarni morskiej w Świnoujściu (też weszłam chociaż mam lęk wysokości :))



Wiewiórka która przebiegła nam drogę w Parku Zdrojowym w Świnoujściu (Sandra pamiętasz?)

Wiatrak Stawa Młyny w Świnoujściu i Świnoujska plaża




Zachód słońca w Międzyzdrojach (staraliśmy się chodzić codziennie oglądać zachody słońca)


A na koniec mój kochany rekinek :)

Wakacje zaliczam do udanych, nawet bardzo. Pogoda dopisała, słoneczko świeciło, plażing i smażing też zaliczyliśmy. Odwiedziliśmy również trzy małe niemieckie przygraniczne miasteczka - Ahlbeck, Heringsdorf i Bansin. Byliśmy tuż przed początkiem sezonu,a i tak turystów była cała masa! 
Poza tym Kacperek przy wygłupach dał mi z główki w nos, coś gruchnęło, bolało jak diabli, więc musieliśmy odbyć nieplanowaną wycieczkę do szpitala. Tym sposobem zwiedziliśmy również szpital w którym leżałam na samym początku ciąży z Dawidem :) pan doktor powiedział, że kości nie są przesunięte a nosa w gips się nie wkłada, więc samo się zrośnie :) hehe atrakcji planowanych i nieplanowanych mieliśmy sporo, ale przynajmniej się nie nudziliśmy. Było naprawdę fajnie. Aż żal było wracać do domu i do szarej rzeczywistości. 
Pisałam już, że pokazaliśmy Dawidowi wszystkie mieszkania w których mieszkaliśmy? Pokazałam mu gdzie się bawił w piaskownicy, gdzie chodziliśmy na place zabaw. No i naszą rocznicę ślubu - szesnastą już - również spędziliśmy tam :) Super wakacje i super wspomnienia :)





wtorek, 1 lipca 2014

Nowe - a jednak stare. Decoupage

Kiedyś wspomniałam, że próbowałam rożnego rodzaju rękodzieła. Był taki okres, że zachciało mi się decoupage. Z jednych prac byłam zadowolona bardziej, z innych mniej. Większość "poszła" do znajomych. Mi została chyba tylko jedna herbaciarka. Chciałabym pokazać na początek jedne z moich pierwszych prac - niezbyt chyba udane. Tak to jest jak chce się nowego i to od razu obłe kształty, które łatwe w obróbce nie są. No i jednak na swoje usprawiedliwienie dodam jeszcze, że to nie drewno. A w drewnie dłubie się chyba najłatwiej :) Robiłam to kilka lat temu, teraz głównie szyję. Jako pierwsze - strusie jajo :) tyle lat stało sobie na półce. Ostatnio Kacperek grał nim w piłkę i pękło na pół :( nadal nie wiemy jak to możliwe.






Druga - butelka. Nigdy jej nie skończyłam...w sumie nie wiem dlaczego :P


I ostatnia - bombka na choinkę. Wyszła fajnie. Nadal ją mamy i wieszamy co roku. Dobrze się trzyma, farbka z niej nie schodzi. Przepraszam za jakość zdjęć, ale robione były kilka lat temu, telefonem takim sobie


Na razie to tyle :) O wakacjach też będzie, ale muszę pogadać z synem, żeby mi użyczył kilka swoich cudnych zdjęć! Ja biegam tylko z telefonem (za leniwa jestem na aparat) za to On robi naprawdę piękne zdjęcia aparatem (kto nie wierzy niech sprawdzi https://www.facebook.com/99MyPhoto99 )


niedziela, 29 czerwca 2014

Cisza...

Standardowo póki co posty raz na miesiąc u mnie... będę musiała coś w tym temacie zmienić chyba i częściej się odzywać. Nie pisałam, bo Kacperek był po operacji i to zaprzątało całą moją uwagę. Poza tym wielkimi krokami zbliżał się nasz wyjazd wakacyjny a ja zaplanowałam sobie,że masę rzeczy uszyję do wyjazdu :)
Kacperek po operacji doszedł już do siebie, blizna na brzuszku ładnie się wygoiła - jest ślad, ale jest to cieniutka kreseczka długości około 5 cm. To akurat dobra wiadomość, natomiast zła wiadomość jest taka, że wszystko wskazuje na to, że być może operacja będzie musiała być powtórzona :( To co zrobili lekarze cofnęło się, nie aż tak bardzo jak było przed operacją, ale jednak. Mieliśmy na kontrolę iść dopiero w grudniu, ale w związku z tym, że stało się jak się stało idziemy do chirurga za miesiąc. Pani doktor musi ocenić, czy to co się nam popsuło po operacji wróci do normy, czy potrzebna jest interwencja chirurgiczna. Strasznie się tego boję i szczerze się modlę, żeby wszystko wróciło do stanu z "po operacji". Trzymajcie kciuki!
Wczoraj wróciliśmy z wakacji :) Od powrotu cały czas walczę z praniem, pogoda dzisiaj beznadziejna co nie ułatwia mi życia. O naszym wyjeździe napiszę pewnie w następnym poście (i oby było to szybciej niż za miesiąc ;)) Dzisiaj zdradzę tylko, że poznałam fantastyczną blogującą mamę i jej synka :)))))



wtorek, 20 maja 2014

Spodnie chmurkowe i szpitalne perypetie

W niedzielę - dwa dni przed pójściem Kacperka do szpitala - aby zająć czymś myśli i ręce wzięłam się za szycie. Pogoda była paskudna, więc wpadłam na pomysł uszycia synkowi chmurkowych spodenek. Są to spodnie z chmurką na pupie i z krokiem w kolanach. A Kacper wygląda w nich bosko! Spodnie są luźne co nie jest bez znaczenia jeśli trzeba uważać aby nie uciskać ran pooperacyjnych. Zdjęcia są jakie są, bo robione były w bardzo pochmurny dzień, poza tym Kacper przemieszcza się niemal z prędkością światła i uchwycić go w bezruchu jest prawie niemożliwe. Niemniej jednak postanowiłam je pokazać. Są to spodnie bardzo proste, jeśli nie najprostsze z możliwych, ale maluszki wyglądają w takich porteczkach przeuroczo. No i praktycznie każdy poradziłby sobie z ich uszyciem :)






Góra i nogawki mają wciągnięte gumki a spodnie są ciut za duże - efekt zamierzony -  dzięki temu spodenki będą "rosły" razem z dzieckiem i starczą na dłużej :)






Ostatnie spodnie są czarne, na zdjęciach wyglądają na szare, ale to złudzenie. Te spodnie to totalny recycling :) po ciąży zostały mi dresy zupełnie niezniszczone, w bardzo dobrym stanie. Ciąży nie planuję więc po co mają leżeć? Myślę sobie że Kacprowi było w nich wygodnie kiedy był w brzuchu, więc teraz też będzie :) no i z nogawek dużych wykroiłam nogaweczki małe. Chmurki to też recycling - moja siostra kupiła sobie bluzę z kieszeniami których mieć nie chciała. Kieszenie zszyłam, worki kieszeniowe wycięłam (żeby nie było - bluza dresowa i worki kieszeniowe też) i tak jakoś przyszło mi do głowy zrobić z nich chmurki :)




Teraz perypetie szpitalne. We wtorek mieliśmy zgłosić się na izbę przyjęć planową. Cała procedura przyjęcia nas trwała ponad dwie godziny! Zbyt długo biorąc pod uwagę wiek Kacpra. Na sali było z nami dwoje dzieci (pozdrawiamy Tymka i Jasia). Już na izbie przyjęć Kacperek zapałał odwzajemnioną miłością do Ani (12-letniej) :) byli praktycznie nierozłączni aż do operacji, a po operacji jak tylko maluch doszedł do siebie i stanął na nóżki pierwsze kroki skierował właśnie do Ani :) Warunki w szpitalu naprawdę bardzo dobre jednak ja mam nadzieję, że więcej tam nie trafimy. Przy oddawaniu Kacperka pielęgniarce poryczałam się :( Oczekiwanie pod blokiem operacyjnym to jakiś koszmar, podrywaliśmy się za każdym razem jak drzwi się otwierały i wyjeżdżało jakieś łóżko. W końcu zobaczyliśmy naszego synka zwiniętego w kłębuszek, podłączonego do kroplówki, śpiącego. Miał taką smutną minkę. Po narkozie mały przez cały dzień wymiotował, ale był bardzo dzielny i już późnym wieczorem poczuł się na tyle dobrze, że stanął na nóżki :) to właśnie wtedy powędrował do Ani. Oczywiście cały czas jest na lekach przeciwbólowych - teraz dostaje je już tylko raz lub dwa razy dziennie. Rany się ładnie goją. W tym tygodniu idziemy na zdjęcie części szwów - z jednego cięcia, a w przyszłym zdjęcie szwów z drugiego cięcia. Mam nadzieję, że Kacper szybko zapomni o szpitalu, bólu i strachu, bo póki co po całym dniu zabawy widać ból wypisany na jego buźce i widać, że rany pooperacyjne bolą go z każdym postawionym kroczkiem. Ale z każdym dniem jest coraz lepiej a będzie jeszcze lepiej :)