wtorek, 25 marca 2014

Obturator do okularków

Jako, że moje dziecko ma dużą wadę wzroku musimy zasłaniać mu oczko i jeździć z nim regularnie na naświetlania, ćwiczenia itd. żeby nie stracił wzroku całkowicie. Do tej pory zasłanialiśmy mu oczko specjalnymi plasterkami - koszt tych plasterków to 15 zł za 10 sztuk... jest to niemały koszt zważywszy, że oczko musi być zasłaniane codziennie przez kilka godzin i tak już od kilku lat, a jeszcze kilka przed nami. Plus same dojazdy na naświetlania...teraz np. od kilku dni jeździmy i będziemy jeździć do 24 kwietnia. Później wizyta u okulisty i pewnie kolejne naświetlania... No ale nie o tym miało być. No więc wracając do plasterków to kombinowaliśmy z kolorowymi, cielistymi, dla dzieci i dla dorosłych (te dorosłe zasłaniały Bartusiowi pół twarzy). Nie dość, że młody musiał odpowiadać na pytania co mu się stało, to jeszcze bolała go skóra po oderwaniu takiego plasterka, a następnego dnia trzeba było znów plasterek nakleić. Do tego doszedł problem z rzęsami. No przecież nie będę dziecku rzęs podcinać żeby nie haczyły o plasterek. Zaczęliśmy zaklejać szkło od okularów. Ale raz, że była możliwość podglądania, dwa - koszty, trzy - czyszczenie później okularów z kleju to masakra jakaś! Coś trzeba było wykombinować. Kupiliśmy obturator przysysany do szkła od wewnętrznej strony, ale odpadał, nie przywierał idealnie i uwierał. Na ostatniej wizycie u lekarza zauważyłam na korytarzu dziecko z zasłonką z materiału. Pomyślałam, że to jest to czego nam trzeba. Kombinowałam jak to zrobić żeby było dobrze, obmyślałam, planowałam, oglądałam okulary z każdej strony - no bo przecież to się jakoś musi trzymać. Dobrze by było, żeby też było ładne. No i dzisiaj na drzemce Kacperka wyjęłam filc i uszyłam. Wyszedł świetny. Sama bym taki chciała! Bartuś jeszcze jest na naświetlaniach więc go nie widział, ale przymierzyłam do moich okularów :) Oto i on:




Prawda, że genialny? Oczywiście patent nie mój, a szkoda. Jak już wspomniałam zauważyłam coś podobnego u dziecka w poczekalni u okulisty.
Jeszcze na koniec chciałam pokazać dwie zwykłe proste czapy, które zapomniałam pokazać ostatnio przy okazji prezentacji dresu ufo. Jedna czapka Bartusia a druga Dawida






No i na dzisiaj tyle. miłego dnia :)

piątek, 21 marca 2014

Dresik ufo

Bartuś (uczęszczający do "zerówki") w ostatni dzień lutego który wypadał w piątek - po powrocie ze szkoły oznajmił, że na poniedziałek potrzebuje strój ufoludka lub coś - cokolwiek - co ufoludka przypomina. Z wiadomych względów (ceny materiałów do niskich nie należą) nie chciałam szyć czegoś "na raz". Najpierw musiałam zebrać informacje czego to moje dziecię oczekuje. No i dowiedziałam się, że najlepiej żeby strój był w kolorze niebieskim, zielonym, lub turkusowym. Bluza miała by być z dużą kieszenią i synuś z racji umiłowania dresów stwierdził, że dresik będzie ok (a i później będzie mógł w nim chodzić). W sobotę ruszyliśmy na rajd po sklepach z tkaninami w poszukiwaniu odpowiedniej dresówki. Udało nam się znaleźć dresówkę idealną :) W sobotę wieczorem wzięłam się za szycie. W niedzielę wieczorem dresik był gotowy, ale niestety w poniedziałek Bartek nie poszedł w nim do szkoły bo się rozchorował. Zaraził też Kacperka. No i się zaczęło. Po tygodniu Bartkowi przeszło i dumnie pomaszerował do szkoły w nowym dresie, natomiast Kacperkowi przeszło...na oskrzela. Po kolejnym tygodniu leczenia zapalenia oskrzeli inhalacjami i wizycie kontrolnej okazało się, że oskrzela są już czyste, ale nadal jest kaszelek i katarek, więc dalsze inhalacje i syropki. W nocy maluch dostał gorączki, całą noc płakał - ponowna wizyta u lekarza - tym razem diagnoza brzmiała - zapalenie gardła i obustronne zapalenie uszu. Już nie udało się leczyć Kacperka bez antybiotyku. Po czterech dniach mały dostał wysypki - znów pęd do lekarza. Diagnoza - uczulenie na antybiotyk :/ Plaga jakaś czy co? Na razie udało nam się pokonać infekcje :))) i oby trwało to jak najdłużej. Bartuś od kilku dni znów jeździ na ćwiczenia i naświetlania oczka - ma bardzo dużą wadę wzroku i walczymy o to by uratować mu oczko - warunkiem uczestniczenia w rehabilitacji jest brak infekcji, kataru, kaszlu itd.co przy alergii jest czasem trudne do osiągnięcia. Kacperek natomiast w maju ma planowy zabieg chirurgiczny - wczoraj w końcu pojechaliśmy go umówić. Zwlekaliśmy z tym, bo przeraża mnie narkoza u takiego maleństwa, ale podobno im szybciej tym lepiej dla dziecka. Warunkiem przeprowadzenia zabiegu jest również brak infekcji. I tak własnie wygląda nasza codzienność :) Dobra dość tego pisania. Pora na zdjęcia dresu






I jak? Może być? Bartkowi podoba się bardzo :) muszę pomyśleć nad uszyciem mu obturatora na oczko bo plasterków nosić nie chce- rzęsy ma długie i mu plasterek przeszkadza. Próbowaliśmy zaklejać szkło okularów zamiast oczka, ale to też nie bardzo się sprawdza, poza tym plasterki okulistyczne są bardzo drogie. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Musi się udać :)