piątek, 21 marca 2014

Dresik ufo

Bartuś (uczęszczający do "zerówki") w ostatni dzień lutego który wypadał w piątek - po powrocie ze szkoły oznajmił, że na poniedziałek potrzebuje strój ufoludka lub coś - cokolwiek - co ufoludka przypomina. Z wiadomych względów (ceny materiałów do niskich nie należą) nie chciałam szyć czegoś "na raz". Najpierw musiałam zebrać informacje czego to moje dziecię oczekuje. No i dowiedziałam się, że najlepiej żeby strój był w kolorze niebieskim, zielonym, lub turkusowym. Bluza miała by być z dużą kieszenią i synuś z racji umiłowania dresów stwierdził, że dresik będzie ok (a i później będzie mógł w nim chodzić). W sobotę ruszyliśmy na rajd po sklepach z tkaninami w poszukiwaniu odpowiedniej dresówki. Udało nam się znaleźć dresówkę idealną :) W sobotę wieczorem wzięłam się za szycie. W niedzielę wieczorem dresik był gotowy, ale niestety w poniedziałek Bartek nie poszedł w nim do szkoły bo się rozchorował. Zaraził też Kacperka. No i się zaczęło. Po tygodniu Bartkowi przeszło i dumnie pomaszerował do szkoły w nowym dresie, natomiast Kacperkowi przeszło...na oskrzela. Po kolejnym tygodniu leczenia zapalenia oskrzeli inhalacjami i wizycie kontrolnej okazało się, że oskrzela są już czyste, ale nadal jest kaszelek i katarek, więc dalsze inhalacje i syropki. W nocy maluch dostał gorączki, całą noc płakał - ponowna wizyta u lekarza - tym razem diagnoza brzmiała - zapalenie gardła i obustronne zapalenie uszu. Już nie udało się leczyć Kacperka bez antybiotyku. Po czterech dniach mały dostał wysypki - znów pęd do lekarza. Diagnoza - uczulenie na antybiotyk :/ Plaga jakaś czy co? Na razie udało nam się pokonać infekcje :))) i oby trwało to jak najdłużej. Bartuś od kilku dni znów jeździ na ćwiczenia i naświetlania oczka - ma bardzo dużą wadę wzroku i walczymy o to by uratować mu oczko - warunkiem uczestniczenia w rehabilitacji jest brak infekcji, kataru, kaszlu itd.co przy alergii jest czasem trudne do osiągnięcia. Kacperek natomiast w maju ma planowy zabieg chirurgiczny - wczoraj w końcu pojechaliśmy go umówić. Zwlekaliśmy z tym, bo przeraża mnie narkoza u takiego maleństwa, ale podobno im szybciej tym lepiej dla dziecka. Warunkiem przeprowadzenia zabiegu jest również brak infekcji. I tak własnie wygląda nasza codzienność :) Dobra dość tego pisania. Pora na zdjęcia dresu






I jak? Może być? Bartkowi podoba się bardzo :) muszę pomyśleć nad uszyciem mu obturatora na oczko bo plasterków nosić nie chce- rzęsy ma długie i mu plasterek przeszkadza. Próbowaliśmy zaklejać szkło okularów zamiast oczka, ale to też nie bardzo się sprawdza, poza tym plasterki okulistyczne są bardzo drogie. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Musi się udać :)

4 komentarze:

  1. Bardzo fajny dresik. Bartusiowi się bardzo podoba!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet bardzo bardzo :) sądząc po tym, że najchętniej chodził by w nim cały czas :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dużo zdrówka dla chłopaków! A ciuchy "od mamy" są najlepsze ever :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękujemy! Co do ciuchów od mamy to fakt :) no ale kto może to wiedzieć lepiej niż inne szyjące mamy - w dodatku boskie mamy :))))

    OdpowiedzUsuń