wtorek, 20 maja 2014

Spodnie chmurkowe i szpitalne perypetie

W niedzielę - dwa dni przed pójściem Kacperka do szpitala - aby zająć czymś myśli i ręce wzięłam się za szycie. Pogoda była paskudna, więc wpadłam na pomysł uszycia synkowi chmurkowych spodenek. Są to spodnie z chmurką na pupie i z krokiem w kolanach. A Kacper wygląda w nich bosko! Spodnie są luźne co nie jest bez znaczenia jeśli trzeba uważać aby nie uciskać ran pooperacyjnych. Zdjęcia są jakie są, bo robione były w bardzo pochmurny dzień, poza tym Kacper przemieszcza się niemal z prędkością światła i uchwycić go w bezruchu jest prawie niemożliwe. Niemniej jednak postanowiłam je pokazać. Są to spodnie bardzo proste, jeśli nie najprostsze z możliwych, ale maluszki wyglądają w takich porteczkach przeuroczo. No i praktycznie każdy poradziłby sobie z ich uszyciem :)






Góra i nogawki mają wciągnięte gumki a spodnie są ciut za duże - efekt zamierzony -  dzięki temu spodenki będą "rosły" razem z dzieckiem i starczą na dłużej :)






Ostatnie spodnie są czarne, na zdjęciach wyglądają na szare, ale to złudzenie. Te spodnie to totalny recycling :) po ciąży zostały mi dresy zupełnie niezniszczone, w bardzo dobrym stanie. Ciąży nie planuję więc po co mają leżeć? Myślę sobie że Kacprowi było w nich wygodnie kiedy był w brzuchu, więc teraz też będzie :) no i z nogawek dużych wykroiłam nogaweczki małe. Chmurki to też recycling - moja siostra kupiła sobie bluzę z kieszeniami których mieć nie chciała. Kieszenie zszyłam, worki kieszeniowe wycięłam (żeby nie było - bluza dresowa i worki kieszeniowe też) i tak jakoś przyszło mi do głowy zrobić z nich chmurki :)




Teraz perypetie szpitalne. We wtorek mieliśmy zgłosić się na izbę przyjęć planową. Cała procedura przyjęcia nas trwała ponad dwie godziny! Zbyt długo biorąc pod uwagę wiek Kacpra. Na sali było z nami dwoje dzieci (pozdrawiamy Tymka i Jasia). Już na izbie przyjęć Kacperek zapałał odwzajemnioną miłością do Ani (12-letniej) :) byli praktycznie nierozłączni aż do operacji, a po operacji jak tylko maluch doszedł do siebie i stanął na nóżki pierwsze kroki skierował właśnie do Ani :) Warunki w szpitalu naprawdę bardzo dobre jednak ja mam nadzieję, że więcej tam nie trafimy. Przy oddawaniu Kacperka pielęgniarce poryczałam się :( Oczekiwanie pod blokiem operacyjnym to jakiś koszmar, podrywaliśmy się za każdym razem jak drzwi się otwierały i wyjeżdżało jakieś łóżko. W końcu zobaczyliśmy naszego synka zwiniętego w kłębuszek, podłączonego do kroplówki, śpiącego. Miał taką smutną minkę. Po narkozie mały przez cały dzień wymiotował, ale był bardzo dzielny i już późnym wieczorem poczuł się na tyle dobrze, że stanął na nóżki :) to właśnie wtedy powędrował do Ani. Oczywiście cały czas jest na lekach przeciwbólowych - teraz dostaje je już tylko raz lub dwa razy dziennie. Rany się ładnie goją. W tym tygodniu idziemy na zdjęcie części szwów - z jednego cięcia, a w przyszłym zdjęcie szwów z drugiego cięcia. Mam nadzieję, że Kacper szybko zapomni o szpitalu, bólu i strachu, bo póki co po całym dniu zabawy widać ból wypisany na jego buźce i widać, że rany pooperacyjne bolą go z każdym postawionym kroczkiem. Ale z każdym dniem jest coraz lepiej a będzie jeszcze lepiej :)