piątek, 25 lipca 2014

Z cyklu prezentowo czyli kolejne poduszki, auto, lalka i kot

Dwa kolejne worki/plecaki uszyte, zdjęcia zrobione, teraz tylko muszę zrobić opisy i tutorial będzie gotowy :) Tymczasem na szybko tworzę nowy post korzystając z wolnej chwili. Kacperek miał dzisiaj szczepienie (to kontrowersyjne - świnka, odra, różyczka) czuje się dobrze, ale przez dwa dni nie może wychodzić na słońce, więc tata zabrał go na wieczorny spacer a mama korzysta z wolnej chwili :)
Jeszcze przed wyjazdem na wakacje uszyłam dla sąsiadki, a właściwie dla córeczki sąsiadki - lalkę i poduszkę do wózka. Mała Zosia to spełnione marzenie jej mamy :) jest cudna, słodka i po prostu nie mogłam się oprzeć żeby czegoś jej nie uszyć. Poza tym to przecież taki miły gest - prezent z okazji urodzenia dziecka :) Aaa no i ja z racji tego, że mam trzech synów lalek nie miałam dla kogo szyć, a strasznie chciałam spróbować. Oto efekty:

wtorek, 22 lipca 2014

Dwustronna torba bawełniana - tutorial

Mój pierwszy i mam nadzieję nie ostatni - tutorial. Torba dwustronna, bawełniana, eko :) można ją nosić raz na jednej innym razem na drugiej stronie. Takie dwa w jednym :) Idealna na wakacje, przy dzieciach niezastąpiona - naprawdę wiele pomieści. Oczywiście można uszyć wiele wersji takiej torby, ja postaram się opisać krok po kroku jak szyłam moją.
Potrzebujemy: dwie różne tkaniny najlepiej bawełniane, zamek błyskawiczny rozdzielczy i końcówkę suwaka dwustronną. No i oczywiście nici pasujące kolorystycznie, nożyczki, szpilki, maszynę do szycia i miarę krawiecką.
1. Wycinamy z każdej z tkanin:
 - po dwa prostokąty o wymiarach 41cm x 47cm - to nasze części torby,


czwartek, 10 lipca 2014

Wakacje!

Obiecany post - nieco spóźniony, ale najpierw się ogarnialiśmy po dwutygodniowej nieobecności, a teraz mamy mały remont i ogromny bałagan.
Kacperek śpi więc liczę, że uda mi się skończyć i opublikować posta :)
Ale do rzeczy! Na wakacje wybraliśmy się do Międzyzdrojów. Wszyscy dziwili się, że znad morza jedziemy nad morze, a nie w góry...mieliśmy w tym swój ukryty cel. Kiedyś mieszkaliśmy w Świnoujściu, ja przez kilka lat, a mój mąż przez ponad 12 - bo tam pracował. Bardzo chciałam najstarszemu synowi pokazać gdzie spędził pierwsze lata swojego życia. I się udało! Dawid jest zachwycony Świnoujściem! Ja jestem w lekkim szoku. Ostatni raz byłam tam kilka lat temu, a teraz? Bardzo się pozmieniało. W zasadzie poza kilkoma niezmiennymi punktami, sklepikami zmieniło się wszystko. Nie będę tu wymieniać tego co jest takie samo a co nie, bo i po co? Grunt, że pozmieniało się bardzo. Chodziliśmy po mieście i pokazywaliśmy Dawidowi co tu kiedyś było itd :) fajnie. No nie da się tego opisać. Niby byliśmy w Międzyzdrojach, ale Świnoujście odwiedziliśmy kilka razy. Było na naszej stałej trasie wycieczkowej :)
Przed samym powrotem do domu zgadałyśmy się z mamą Szymka - Sandrą - tu link do Niej dla zainteresowanych http://swiatszymka.blogspot.com/ Sandra to świetna dziewczyna. I wspaniała mama. Muszę się przyznać, że po spotkaniu z Nią postanowiłam przeczytać całego Jej bloga. Pewnie jak każdy ma chwile słabości, ale to jak zajmuje się Szymkiem jest godne podziwu. Być może dla niektórych to nic nadzwyczajnego, ale niewielu jest rodziców czytających dzieciom książki prawie od urodzenia lub zabierających maluszki na basen (również prawie od urodzenia). Poza tym Ona nie obserwuje swojego dziecka, jak ten się bawi. Ona bawi się razem z nim. Biega, skacze itd. Sandra jest straszną optymistką, ma milion pomysłów na minutę i mam wrażenie, że wszędzie jej pełno. Czerpie z życia pełnymi garściami i tego samego uczy Szymona. Aaaa Szymek i Kacperek są praktycznie w tym samym wieku :) Szymon jest tylko tydzień starszy od Kacpra! Szkoda, że tak daleko od siebie mieszkamy :( a tu kilka zdjęć naszych chłopaków (zdjęcia zapożyczone z bloga Sandry - mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko temu?)





Jakoś nie było okazji ani czasu na robienie fotek, byłyśmy zajęte rozmową :) 
A w dalszej części zdjęcia robione przez mojego syna - tu link do jego fanpage https://www.facebook.com/99MyPhoto99

Jezioro Turkusowe



Zagroda Pokazowa Żubrów w Wolińskim Parku Narodowym


Skansen Słowian i Wikingów w Wolinie. Pojechaliśmy tam na obchody Nocy Świętojańskiej, dzięki czemu mogliśmy wziąć udział w wielu ciekawych zajęciach. Strzelaliśmy z łuku, rzucaliśmy oszczepem, robiliśmy wianek na konkurs. Chłopaki robili świece z wosku pszczelego (nie wiedziałam, że wosk tak ładnie pachnie miodem), lepili z gliny, wybijali monety i kręcili kulki z filcu. Pewnie coś ominęłam...grunt, że było bardzo fajnie :P

Fort Gerharda i widok z latarni morskiej w Świnoujściu (też weszłam chociaż mam lęk wysokości :))



Wiewiórka która przebiegła nam drogę w Parku Zdrojowym w Świnoujściu (Sandra pamiętasz?)

Wiatrak Stawa Młyny w Świnoujściu i Świnoujska plaża




Zachód słońca w Międzyzdrojach (staraliśmy się chodzić codziennie oglądać zachody słońca)


A na koniec mój kochany rekinek :)

Wakacje zaliczam do udanych, nawet bardzo. Pogoda dopisała, słoneczko świeciło, plażing i smażing też zaliczyliśmy. Odwiedziliśmy również trzy małe niemieckie przygraniczne miasteczka - Ahlbeck, Heringsdorf i Bansin. Byliśmy tuż przed początkiem sezonu,a i tak turystów była cała masa! 
Poza tym Kacperek przy wygłupach dał mi z główki w nos, coś gruchnęło, bolało jak diabli, więc musieliśmy odbyć nieplanowaną wycieczkę do szpitala. Tym sposobem zwiedziliśmy również szpital w którym leżałam na samym początku ciąży z Dawidem :) pan doktor powiedział, że kości nie są przesunięte a nosa w gips się nie wkłada, więc samo się zrośnie :) hehe atrakcji planowanych i nieplanowanych mieliśmy sporo, ale przynajmniej się nie nudziliśmy. Było naprawdę fajnie. Aż żal było wracać do domu i do szarej rzeczywistości. 
Pisałam już, że pokazaliśmy Dawidowi wszystkie mieszkania w których mieszkaliśmy? Pokazałam mu gdzie się bawił w piaskownicy, gdzie chodziliśmy na place zabaw. No i naszą rocznicę ślubu - szesnastą już - również spędziliśmy tam :) Super wakacje i super wspomnienia :)





wtorek, 1 lipca 2014

Nowe - a jednak stare. Decoupage

Kiedyś wspomniałam, że próbowałam rożnego rodzaju rękodzieła. Był taki okres, że zachciało mi się decoupage. Z jednych prac byłam zadowolona bardziej, z innych mniej. Większość "poszła" do znajomych. Mi została chyba tylko jedna herbaciarka. Chciałabym pokazać na początek jedne z moich pierwszych prac - niezbyt chyba udane. Tak to jest jak chce się nowego i to od razu obłe kształty, które łatwe w obróbce nie są. No i jednak na swoje usprawiedliwienie dodam jeszcze, że to nie drewno. A w drewnie dłubie się chyba najłatwiej :) Robiłam to kilka lat temu, teraz głównie szyję. Jako pierwsze - strusie jajo :) tyle lat stało sobie na półce. Ostatnio Kacperek grał nim w piłkę i pękło na pół :( nadal nie wiemy jak to możliwe.






Druga - butelka. Nigdy jej nie skończyłam...w sumie nie wiem dlaczego :P


I ostatnia - bombka na choinkę. Wyszła fajnie. Nadal ją mamy i wieszamy co roku. Dobrze się trzyma, farbka z niej nie schodzi. Przepraszam za jakość zdjęć, ale robione były kilka lat temu, telefonem takim sobie


Na razie to tyle :) O wakacjach też będzie, ale muszę pogadać z synem, żeby mi użyczył kilka swoich cudnych zdjęć! Ja biegam tylko z telefonem (za leniwa jestem na aparat) za to On robi naprawdę piękne zdjęcia aparatem (kto nie wierzy niech sprawdzi https://www.facebook.com/99MyPhoto99 )