niedziela, 2 listopada 2014

Kołderka i poduszka - prezent na Chrzest Święty

Dwa miesiące temu w naszej rodzinie przyszła na świat mała księżniczka Patrycja. Zostałam poproszona o bycie matką chrzestną tejże kruszynki :) dla mnie to ogromny zaszczyt, odpowiedzialność i wielka radość. Chrzciny odbyły się tydzień temu. W przeddzień uroczystości rodzice i rodzice chrzestni mieli obowiązek udać się do kościoła na rozmowę z księdzem. I tu chciałabym Was przestrzec przed dziwnymi dźwiękami połączeń przychodzących w telefonie. Mam nadzieję, że nie oberwie mi się za bardzo, że o tym wspominam ;) Otóż cisza na sali, chrztów siedem (od każdego po cztery osoby to łącznie dwadzieścia osiem osób w małej salce plus ksiądz) Ksiądz mówi jak będzie wyglądało wprowadzenie maluszków do kościoła i sam chrzest a tu nagle z kieszeni mojego brata wydobywa się dźwięk "idźcie ofiara spełniona" wesoło się zrobiło :D może to i dobrze bo wszyscy byli zestresowani.

Niestety to nie koniec naszych "przygód". Po tym spotkaniu musieliśmy jeszcze raz udać się do kościoła na spowiedź. Już wtedy mój brat wspominał, że źle się czuje... cóż stres pewnie... Ha! Gdyby to było tylko to, ale niestety. Około godziny 21 ja też źle się poczułam i poszłam się położyć. W nocy to już było istne kongo. Przeżyliśmy najdłuższą noc w naszym życiu chyba. Odliczaliśmy sekundy do rana żeby mój mąż mógł pojechać do apteki po coś co nam życie uratuje. No i ja musiałam być na tzw. chodzie na godzinę 12.30 bo chrzciny przecież... Generalnie całą noc wymiotowałam ja i dwoje moich dzieci (średni i najmłodszy). Okazało się, że to rotawirus przypomniał sobie, że dawno nas nie nawiedzał (pomyśleć, że zaledwie kilka dni wcześniej myślałam o tym, że dwójka starszych dzieci w wieku około roku już miała wątpliwą przyjemność przejść rotawirusa, a Kacperek prawie dwa latka i nic??) Wykrakałam! Mówię Wam! 
Nasz nowy "przyjaciel" o imieniu rota (pisownia z małej litery zamierzona) trzymał się dzielnie, a i nas trzymał mocno. Walka trwała równiutki tydzień, u kogoś się kończyło to przechodził na kogoś innego (na szczęście maluchy - poza Kacperkiem - oszczędził) Kacper jeszcze dzisiaj rano leki otrzymał, ale już jest chyba ok - przynajmniej na to liczę. Mimo wszystko chrzciny się udały a to najważniejsze, na pewno ich nie zapomnimy.
W prezencie od matki chrzestnej (to ja :)) malutka dostała poza właściwym prezentem  dodatkowo kocyk i poduszkę hand made. Sama szyłam i wybierałam materiały z myślą o Patrycji więc to taki personalizowany prezent, który mam nadzieję będzie również piękną pamiątką. Kocyk (wielkość 100x150cm) wykonany jest z tkaniny bawełnianej i  polarku minky. W środku jest lekko ocieplony włókniną antyalergiczną. Poduszka (wielkość 30x40cm) również wykonana z tych samych materiałów, a wypełniona kuleczkami silikonowymi antyalergicznymi. 
Przy okazji chciałabym Wam polecić (jeśli ktoś szyje lub ma zamiar) świetnej jakości cudne bawełny które sprzedaje strasznie fajna, ciepła osoba Ania z firmy Szycianki. Ania ma fanpage na fb  sprzedaje na Allegro, ma też bloga KLIK. Czemu o tym piszę? Bo lubię piękne rzeczy, piękne tkaniny i fajnych ludzi. A to wszystko znajdziecie u Ani! Ania sprzedaje tkaniny najlepszej jakości. Skąd to wiem? Bo sprzedaje tkaniny z których również sama szyje, a z byle czego przecież by nie szyła prawda? Troszkę czasu przegadałyśmy przy okazji mojego zamówienia, połączyła nas również wada wzroku naszych dzieci oraz zamiłowanie do szycia. Ania szyje piękne rzeczy dla domu. Najlepiej samemu sprawdzić. Chyba się na mnie nie pogniewa jak napiszę, że można u niej zamawiać. Nie wiem jak u niej z czasem i z zamówieniami, ale tego drugiego chyba nigdy za wiele ;) także jak marzą Wam się nowe zasłonki albo inne cuda to piszcie do Ani. Ona na pewno sprosta nawet największym wymaganiom i najwybredniejszym gustom :)
A teraz do rzeczy - pokażę Wam kocyk i poduszę, ale też nie mogę się oprzeć więc pokaże cudne tkaniny które zamówiłam w Szyciankach , no i tasiemki. Nie dość, że są śliczne to jeszcze ta jakość! 








 A tutaj Patrycja leży sobie w kompleciku (kołderka na razie jest tak duża, że maleństwo może sobie na niej leżeć i jednocześnie być nią okryta :)


I materiały oraz tasiemki rypsowe od Ani (Szycianki)



Uwierzcie, że zdjęcia nie oddają tego jak ładne są to tkaniny i jak dobrej jakości! 


1 komentarz:

  1. Świetny ten komplecik:) A choroby współczuje, bo strasznie męczy:(

    OdpowiedzUsuń