wtorek, 29 grudnia 2015

Sukienka "dorosła"

No dobra nadszedł ten dzień kiedy w końcu pokażę Wam sukienkę którą uszyłam sobie w maju na komunię mojego siostrzeńca. Zupełnie nie miałam na nią pomysłu, poza tym jakoś ostatnio nie mam fazy na szycie "dorosłych" ubrań. O wiele większą frajdę sprawia mi szycie dla Kacperka :) wykrój z Burdy (nie pamiętam jakiej - była pożyczona więc nawet nie mam możliwości sprawdzić który to numer). Sukienka wyszła fajna ale niestety to prawdopodobnie nasza wspólna jednorazowa przygoda bo nie lubię sukienek, a szczególnie "takich" sukienek. Może nie mam nastu lat i figury modelki ale na codzień chodzę w dżinsach (po domu w dresach :P) i raczej nieprędko się to zmieni. Ok pokazuję kieckę zanim zmienię zdanie (aaa materiał oczywiście z Textilmaru :)) Nie sugerujcie się tym, że na manekinie sukienka "wisi" manekin jest niższy i ogólnie mniejszy ode mnie :P trochę było z nią zabawy ponieważ przód składa się z trzech części, tył z siedmiu, do tego rękawy (z malutkimi zaszewkami) i podszewka. 









poniedziałek, 30 listopada 2015

Jesienna kurtka prawie jak minecraft

No dobra minecraft to to nie jest no ale kwadraciki są więc się liczy :) i wzór chłopięcy więc jest dobrze. Szyłam ją we wrześniu - na wariata. Syn średni jechał w poniedziałek na kilka dni na zieloną szkołę a ja stwierdziłam (w sobotę koło godz. 13) że przydałaby mu się nowa kurtka. No i zamiast pojechać i kurtkę kupić ja pojechałam do jednego z moich ulubionych sklepów po materiał. O dziwo znalazłam to czego szukałam (zawsze znajduję w końcu to sklep nie byle jaki tylko textilmar). Materiał to pikówka w typie minecraft - idealna dla chłopca zafascynowanego minecraftem. A do tego świetny metalowy zamek. Jest tak ładny, że szkoda go było zakrywać. Bez wykroju, totalnie na wariata - w sobotę po południu zaczęta a w niedzielę po południu skończona - kurtka dla syna :) Na zdjęciach bez odblasków, ale jakiś czas temu - zainspirowana radą koleżanki doszyłam taśmy odblaskowe na plecach, rękawach i kapturze.




czwartek, 12 listopada 2015

Bluza w pingwiny

Dzisiejszy post poświęcony jest bluzie w pingwiny - czyli będzie o teście nadruku cyfrowego z dresówka.pl :) Miałam farta i się załapałam, a że i pingwiny i pandy bardzo mi się podobały to jak tylko dostałam wiadomość, że będę testować  (w czwartek po południu) nie mogłam doczekać się kuriera i ubolewałam, że jest czwartek bo byłam pewna że do piątku przesyłka nie dojdzie i będę musiała czekać do poniedziałku.  No ale że dresówka.pl słynie z ekspresowego tempa - w piątek rano kurier zapukał do moich drzwi. Okazało się, że dostałam pingwiny. Materiał jest mięciutki i miły w dotyku. Zupełnie jak jerseye najlepszych firm. Serio! Kolory nie są tak nasycone jak w sitodruku - dla jednych to wada dla innych zaleta. Czarny nie jest taki mega czarny a biały nie jest mega biały wiec nie ma aż takiego kontrastu pomiędzy barwami, jednak materiał jest dobrze i pięknie wybarwiony. Cena dresówki z nadrukiem cyfrowym jest troszkę wyższa niż sitodruku ale naprawdę warto dopłacić jeśli ktoś nie jest zadowolony z sitodruku (ja jestem o czym pisałam TUTAJ) jedyne co bym zmieniła to poszerzyłabym asortyment dresówek z nadrukiem cyfrowym bo  w tej chwili w nadruku cyfrowym dostępne są tylko te dwa wzory (pandziochy i pingwinki) w jednej gramaturze (240g). Materiał jest bardzo elastyczny ale mimo rozciągania nadruk nie pęka , nie rozłazi się, nie ma białych prześwitów. Na zdjęciach możecie zobaczyć bluzę którą uszyłam dla synka (będzie jeszcze jedna - z czerwonymi rękawkami) a także możecie zobaczyć różnicę w odcieniu (minimalną) pomiędzy czarnym kolorem w nadruku cyfrowym a czarnym kolorem na zwykłej dresówce pętelkowej.
Aaa jeszcze jedna ważna rzecz na koniec - na zdjęciach widoczne są jakby białe kropeczki na czarnym - w rzeczywistości ich nie ma. Czarny jest po prostu czarny, nie mam pojęcia skąd ten efekt ale też zwróciłam na to uwagę już jak zobaczyłam pierwsze zdjęcia na stronie dresówka,pl. I jako podsumowanie - polecam i nadruk cyfrowy i sitodruk i dresówki premium (te wszystkie miałam) z dresówka.pl. Podejrzewam (i słyszałam), że pozostałe też są świetnej jakości. No ale o tym każdy musi przekonać się sam. Nie ukrywam, że dresówka.pl to jeden z moich ulubionych sklepów, a ja wychodzę z założenia, że to co dobre trzeba chwalić :)






poniedziałek, 9 listopada 2015

Bluza w pandy

Jak pewnie wszystkim wiadomo w dresowka.pl powstała strefa projektanta. Są tam dresówki z nadrukami wzorów stworzonych przez dziewczyny które same szyją. Nie będę się zagłębiać w to jakie są kryteria wyboru tego a nie innego wzoru natomiast jednym  z pierwszych wzorów jakie zostały wprowadzone są pandy. Przesłodkie urocze pandziochy z różowymi policzkami. Pokochałam ten wzór i oczywiście nie mogłam go nie kupić. Nie ukrywam - miałam pewne obawy na początku bo troszkę się nasłuchałam na temat kiepskiej jakości sitodruku z dresowka.pl. Pandy przyjechały i moje obawy prysły. Wzór w rzeczywistości jest dużo dużo ładniejszy niż na zdjęciach  (a na zdjęciach naprawdę zwala z nóg) ok w dotyku może nie jest ona tak delikatna jak dresówka premium ale nie jest też drapiąca  (a takie opinie również słyszałam) po rozciągnięciu nadruk minimalnie się rozchodzi i widać białe  spod spodu ale po puszczeniu ładnie wraca do pierwotnego stanu i zupełnie nie pęka  (niestety w przeszłości spotkałam się z dresówkami  w których sitodruk był rzeczywiście szorstki i po naciągnięciu farba najzwyczajniej w świecie pękała). Być może jestem nieobiektywna ale jak dla mnie pandziochy są świetne. Znajomi którzy widzieli materiał albo Kacpra w bluzie w pandy pytali skąd to i czy też im uszyję. O czymś to chyba świadczy prawda? Dostępne są różne grubości oraz różne kolory policzków na pandach wiec dla każdego coś miłego ;) ja mam w planach jeszcze pandziochy z miętowymi polikami bo naprawdę je uwielbiam. Od kilku dni można również kupić pandy z nadrukiem cyfrowym - to dla tych którzy nie mogą się przekonać do sitodruku. Aaa post nie jest sponsorowany w żaden sposób - przedstawiam jedynie moją opinię. A na koniec - bluza była prana i pomimo straszenia że  nadruk schodzi - nic nie zeszło, nie sprało się a sama dresówka zmiękła i naprawdę nic jej zarzucić nie można. A już tak zupełnie na koniec powiem Wam w tajemnicy, że jak dotarła do mnie przesyłka z pandami - trochę za sprawą opinii ze nadruk się ściera - pierwsze co zrobiłam po wyjęciu materiału z paczki to padłam na kolana i zaczęłam pocierać nim o taki naprawdę szorstki dywan. Stwierdziłam ze jeśli nadruk zejdzie to trudno ale jeśli nie zejdzie - to nic go nie ruszy. Wygląda na to, ze nic go nie ruszy, bo ani pranie ani pocieranie o dywan  ani eksploatowanie przez 2.5 rocznego brzdąca nie dało rady ;) a oto bluza - czyż nie jest urocza? Ps. w kolejnym poście opiszę wrażenia z obcowania z dresówką z nadrukiem cyfrowym :)















czwartek, 5 listopada 2015

Sukienka dla małej księżniczki

Dzisiaj rozpisywać się szczególnie nie będę  (czy kiedykolwiek to robiłam ;)?) W maju mieliśmy uroczystość rodzinną - Pierwszą Komunię mojego siostrzeńca. Na tę okoliczność uszyłam mojej malutkiej chrześniaczce sukienkę. Góra z batystu, prosta, zapinana z tyłu na zamek kryty. Podszewka dołu z szyfonu a wierzchnia warstwa to tiul.












środa, 28 października 2015

Reksio

Daaawno obiecałam, że pokażę ale jakoś było mi nie po drodze. Jeszcze trochę i minie rok jak powstał więc już najwyższy czas na prezentację. Poproszono mnie o uszycie Reksia dla małej miłośniczki tegoż pieska - Pyzuszki (oczywiście korzystając z okazji zapraszam na bloga i fanpage). Reksio jak Reksio - wydawał się łatwy do wykonania a przysporzył mi trochę kłopotów. Niby prosty, ale jak w tej prostocie sprawić by wyglądał jak TEN Reksio a nie jakikolwiek inny piesek. Chyba mi się udało i marzenie małej Pyzuszki zostało spełnione. Oceńcie sami :) TUTAJTUTAJ i TUTAJ można zobaczyć Reksia na fp Pyzuszkowo,


                           




środa, 7 października 2015

Spodnie w koty

Kilka dni temu podjechałam tuż przed zamknięciem do mojego ulubionego sklepu z tkaninami (Textilmar) po zamek błyskawiczny do kurtki. Jako, że koniec miesiąca i wiadomo - kasy brak, no i godzina też nie bardzo (10 minut przed zamknięciem sklepu) to nie było mowy o tym bym kupiła coś więcej niż wspomniany zamek. No ale nie byłabym sobą gdybym nie poszła chociaż popatrzeć ;) i na moje nieszczęście (albo szczęście - jak kto woli) pan przytargał akurat kilka belek z nowymi dresówkami. A że moje dziecię powyrastało z ubrań a ja cierpię na tzw tkaninoholizm to zaczęłam oglądać. I przepadłam! Dosłownie. Szybka kalkulacja ile kasy zostało na koncie i ... kupiłam dwa metry cudnej dresówki - żeby nie było - cudna jakość i cudny deseń. Koty które kocham. Od dziecka jestem kociarą :) Wróciłam do domu (ps. zamek też kupiłam) i od razu praktycznie wziełam się za moje cudne koty. Najpierw porządna dekatyzacja, suszenie i prasowanie. W międzyczasie przygotowanie wykroju (z Ottobre) i wzięłam się za szycie. Po kilku godzinach synek mógł cieszyć się nowymi spodenkami a ja synkiem w nowych spodenkach. Ta dresówka jest naprawdę świetna! Gdyby ktoś był również zainteresowany to podaję link TUTAJ. Koty jeszcze chyba mają. Naprawdę polecam :) a dzisiaj może uda mi się zabrać za kurtkę bo zimno się robi.





poniedziałek, 5 października 2015

Saszetki - nerki

Dawno nic nie publikowałam. Nie będę ukrywać, że od dłuższego czasu zastanawiam się nad tym czy ma sens dalsze prowadzenie bloga i fp. Dzisiaj pokazuję nerki które jakiś czas temu pokazywałam na fb ale nie znaczy to, że wróciłam na dobre. Zobaczymy jak będzie.  Lubię szyć, szyję sporo. natomiast jeśli chodzi o pisanie to różnie z tym bywa.  Fajnie, że jesteście tu nadal,  że czytacie, oglądacie, gdybyście jeszcze pozostawili po sobie jakiś ślad to czuła bym motywację... 
W sierpniu postanowiłam uszyć saszetki biodrowe - nerki w ilości: sztuk dwie. Jedną dla męża a drugą dla mnie.  Muszę przyznać, że była to świetna decyzja ponieważ nerki są bardzo wygodne, nie zajmują rąk a jest gdzie włożyć telefon, chusteczki higieniczne, klucze, portfel i ewentualnie jakieś drobiazgi. Nerki pojechały z nami na wycieczkę do Szwecji i świetnie się sprawdziły. Uszyłam je z alcantary (wierzch) - to tkanina imitujaca zamsz z dużą odpornością na ścieranie.  Wewnątrz tkanina bawełniana w łosie  (w nerce męża) i w szopy (w mojej nerce).





poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Sukienka na bal

Moja młodsza siostra skończyła niedawno studia (dumna jestem z niej) i poprosiła mnie o uszycie sukienki na bal dyplomowy. Oczekiwania miała sprecyzowane, wizję sukienki również. Miała to być prosta czarna sukienka z tiulowym dołem. Właściwie to sukienka - niesukienka, bo jest to bluzka i spódnica. Dzięki temu jest uniwersalna i można nosić ją jako sukienkę oraz osobno bluzkę i spódniczkę. Czasu na zakup materiału i samo szycie miałam bardzo mało - łącznie 2 dni. Skończyłam szyć o 3 w nocy a rano sukienka już jechała do Łodzi... oczywiście miało to miejsce kilka tygodni temu a ja jak zwykle z opóźnieniem pokazuję. Efekt końcowy zaprezentuję na manekinie :) Sukienka jest w kolorze głębokiej czerni jednak nie udało mi się uchwycić koloru, a manekin jest większy od mojej siostry i góra jest na nim nieco opięta. Spódnica uszyta jest z koła z jedną warstwą tiulu i zapięciem z tyłu na zamek kryty.





poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Wiosenne czapki

Wczoraj mieliśmy piękną pogodę, słoneczko grzało ale chwilami zawiewał wietrzyk. Z potrzeby chwili usiadłam do maszyny żeby wyczarować dzieciom lekkie czapki. I tak powstała gładka zielona neonowa czapka dla Bartka, zielona neonowa w misie (a może to są chomiki?) dla Kacperka i łososiowa w ważki w komplecie z kominem dla mojej chrześniaczki Patrycji.
Ps. Nie piszę bo nie mam czasu, Kacper jest na etapie "mama opa". Jak próbuję coś uszyć to podchodzi i wyłącza mi maszynę.  Coś tam powolutku szyję ale mało.  Nakupiłam materiałów żeby uszyć dla niego ciuszki na wiosnę ale na razie kiepsko mi to idzie. Wykorzystujemy czas na zabawy w domu lub na spacery. Poza tym codzienne obowiązki również pochłaniają mnóstwo czasu. Mimo wszystko dziękuję tym którzy tu zaglądają ♡ A oto czapeczki:















Fajowe te czapy prawda? Niby tylko czapki zwykłe ale są nieskromnie mówiąc świetne :)

Edit: wczoraj to tak naprawdę przedwczoraj bo wczoraj nie udało mi się zgrać zdjęć. Tak więc przedwczoraj było cudnie wczoraj tak sobie a dzisiaj? Wieje i leje :P