piątek, 9 stycznia 2015

Sukienka dla mamy

Patrzę i oczom własnym nie wierzę!  Ostatni post pod koniec listopada?! Jak ten czas pędzi niemiłosiernie! Prawda jest jednak taka, że nie było mnie tak długo bo kończyliśmy rehabilitację wzroku Bartka. Ostatni raz byliśmy na naświetlaniach tuż przed świętami.  Trwało to w sumie trochę ponad miesiąc.  Po pierwszej serii zero poprawy. Po drugiej poprawa znaczna.  Standard. Teraz czekamy na wizytę kontrolną i od nowa rehabilitacja... ale czego się nie robi dla dziecka. 
Później czas świąt.  Dałam na luz. Totalne lenistwo mnie ogarnęło. Miejsce maszyny (i całego mojego kącika szyciowego) zajęła choinka :) stoi cały czas i świetnie się trzyma. Dopóki tak będzie niech stoi  ;) maszyna wylądowała  najpierw pod schodami a teraz stoi kątem u pierworodnego w pokoju (musiałam uszyć nam czapki i kominy bo zimno się zrobiło - nawet śnieg mieliśmy przez kilka dni :), i sukienkę  dla mamy bo jechała  na rozdanie dyplomów do Łodzi). Gwiazdą dzisiejszego wpisu jest ta właśnie sukienka :)