poniedziałek, 2 marca 2015

Kurtka dla malucha

Dzisiaj pokażę Wam kurtkę którą uszyłam  piętnaście lat temu dla syna mojego pierworodnego :) Jest to jeden z pierwszych moich poważnych uszytków :) Kurteczka jest wiekowa. Niejedno przeżyła i niejedno widziała a wygląda w zasadzie jak nowa.  Nosiły ją wszystkie dzieciaczki w naszej rodzinie  (poza moją chrześniaczką - bo na nią kurteczka jest za duża, poza tym to kurtka chłopięca). W sumie pięciu chłopców i 15 lat... ciekawe czy jakakolwiek kurtka z sieciówki  byłaby taka wytrzymała? Kurteczka jest cieplutka bo ma podszewkę  z flanelki.  Nawet aplikację  zwykłym zygzakiem zrobiłam.  Jedynie kółeczka nabiłam u kaletnika. Ostatnio robiłam porządki w szafie i już niewiele brakowało a kurtka wylądowała by w worku z rzeczami do oddania,  ale jakoś tak szkoda mi się  zrobiło i została. Kurtka ma kolor brudno niebieski z granatowymi wstawkami. Oto ona:




2 komentarze:

  1. Kiedyś to się trwałe rzeczy robiło, co? :)
    Kurteczka słodka. Mnie też by było żal wyrzucić. Może dla wnuka się przyda? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madzia ja wszystko robię trwałe :) a przynajmniej się staram. Z tą myślą (o wnukach) z nami została ;)

      Usuń