środa, 28 października 2015

Reksio

Daaawno obiecałam, że pokażę ale jakoś było mi nie po drodze. Jeszcze trochę i minie rok jak powstał więc już najwyższy czas na prezentację. Poproszono mnie o uszycie Reksia dla małej miłośniczki tegoż pieska - Pyzuszki (oczywiście korzystając z okazji zapraszam na bloga i fanpage). Reksio jak Reksio - wydawał się łatwy do wykonania a przysporzył mi trochę kłopotów. Niby prosty, ale jak w tej prostocie sprawić by wyglądał jak TEN Reksio a nie jakikolwiek inny piesek. Chyba mi się udało i marzenie małej Pyzuszki zostało spełnione. Oceńcie sami :) TUTAJTUTAJ i TUTAJ można zobaczyć Reksia na fp Pyzuszkowo,


                           




środa, 7 października 2015

Spodnie w koty

Kilka dni temu podjechałam tuż przed zamknięciem do mojego ulubionego sklepu z tkaninami (Textilmar) po zamek błyskawiczny do kurtki. Jako, że koniec miesiąca i wiadomo - kasy brak, no i godzina też nie bardzo (10 minut przed zamknięciem sklepu) to nie było mowy o tym bym kupiła coś więcej niż wspomniany zamek. No ale nie byłabym sobą gdybym nie poszła chociaż popatrzeć ;) i na moje nieszczęście (albo szczęście - jak kto woli) pan przytargał akurat kilka belek z nowymi dresówkami. A że moje dziecię powyrastało z ubrań a ja cierpię na tzw tkaninoholizm to zaczęłam oglądać. I przepadłam! Dosłownie. Szybka kalkulacja ile kasy zostało na koncie i ... kupiłam dwa metry cudnej dresówki - żeby nie było - cudna jakość i cudny deseń. Koty które kocham. Od dziecka jestem kociarą :) Wróciłam do domu (ps. zamek też kupiłam) i od razu praktycznie wziełam się za moje cudne koty. Najpierw porządna dekatyzacja, suszenie i prasowanie. W międzyczasie przygotowanie wykroju (z Ottobre) i wzięłam się za szycie. Po kilku godzinach synek mógł cieszyć się nowymi spodenkami a ja synkiem w nowych spodenkach. Ta dresówka jest naprawdę świetna! Gdyby ktoś był również zainteresowany to podaję link TUTAJ. Koty jeszcze chyba mają. Naprawdę polecam :) a dzisiaj może uda mi się zabrać za kurtkę bo zimno się robi.





poniedziałek, 5 października 2015

Saszetki - nerki

Dawno nic nie publikowałam. Nie będę ukrywać, że od dłuższego czasu zastanawiam się nad tym czy ma sens dalsze prowadzenie bloga i fp. Dzisiaj pokazuję nerki które jakiś czas temu pokazywałam na fb ale nie znaczy to, że wróciłam na dobre. Zobaczymy jak będzie.  Lubię szyć, szyję sporo. natomiast jeśli chodzi o pisanie to różnie z tym bywa.  Fajnie, że jesteście tu nadal,  że czytacie, oglądacie, gdybyście jeszcze pozostawili po sobie jakiś ślad to czuła bym motywację... 
W sierpniu postanowiłam uszyć saszetki biodrowe - nerki w ilości: sztuk dwie. Jedną dla męża a drugą dla mnie.  Muszę przyznać, że była to świetna decyzja ponieważ nerki są bardzo wygodne, nie zajmują rąk a jest gdzie włożyć telefon, chusteczki higieniczne, klucze, portfel i ewentualnie jakieś drobiazgi. Nerki pojechały z nami na wycieczkę do Szwecji i świetnie się sprawdziły. Uszyłam je z alcantary (wierzch) - to tkanina imitujaca zamsz z dużą odpornością na ścieranie.  Wewnątrz tkanina bawełniana w łosie  (w nerce męża) i w szopy (w mojej nerce).