wtorek, 23 lutego 2016

Śpiworek do wózka

Koleżanka w październiku (lub w listopadzie - nie pamiętam szczerze mówiąc) zapytała czy mogłabym uszyć jej śpiworek do wózka z otworami na pasy bezpieczeństwa (do fotelika samochodowego). Nie była to pilna sprawa bo termin porodu miała na połowę stycznia i umówiłyśmy się, że do końca grudnia śpiworek będzie gotowy. Powolutku dobierała materiały (kolorystyka) a ja powolutku układałam sobie w głowie jak go uszyć. Na wierzchu jest bawełna - żeby śpiworek mógł posłużyć wiosną zamiast kocyka, wewnątrz cudne w dotyku minky (kocham żółte minky - jest obłędne) a wypełnienie to: spód - owata 150, góra - owata 300. Śpiworek zapinany jest na zamek błyskawiczny  (a właściwie dwa zamki - górną część można całkowicie odpiąć a ta spodnia może w przyszłości służyć jako wkładka do spacerówki), górę można spiąć rzepami w kapturek - żeby zabezpieczyć główkę malucha dodatkowo przed chłodem, no i tak jak wspomniałam śpiworek ma otwory na pasy. Troszkę nam się sprawy czasowe pokomplikowały, a to ja nie mogłam bo coś tam ("cośtamów" było kilka, ale nie będę się wdawać w szczegóły, a to koleżanki rodzice okazało się że wyjeżdżają i śpiworek wyślą jej pocztą itd) W każdym razie chyba opaczność nad nami czuwała bo malutki Mikołaj  - jak przystało na Mikołaja - zamiast czekać sobie spokojnie na termin do połowy stycznia postanowił pojawić się na świecie pod koniec grudnia :) na szczęście śpiworek już czekał od jakiegoś czasu więc maluszek nie marzł :) I jak Wam się podoba? Materiały kupiłam TUTAJ - to strona na fb, ale można (a nawet trzeba ;)) zamawiać TUTAJ. Przemiła, fachowa obsługa, a Minky i Tkaninki to mała rodzinna firma. Naprawdę polecam (żółte minky z Minky i Tkaninki miałam już kilka razy i prałam wielokrotnie - nic się z nim nie dzieje, miałam też od nich płótno bawełniane - obłędnej jakości oraz dresówki - nigdy żadnych zastrzeżeń).







niedziela, 21 lutego 2016

Koszmarki

Żeby nie było, że ja tylko chwalę bo trafiam na lepsze partie albo liczę nie wiadomo na co  - mi również zdarza się trafić na koszmarki.  Mało tego - nie tylko przy zakupach internetowych które jak wiadomo obarczone są większym ryzykiem , ale i stacjonarnych - gdzie mam możliwość obejrzeć,  dotknąć a nawet powąchać jeśli mam na to ochotę. Poza tym nie lubię krytykować. Wolę chwalić.  Staram się unikać wpadek zakupowych oglądając zdjęcia, czytając opisy i opinie,  zadając pytania w prywatnej wiadomości - wówczas pytam o konkrety które mają znaczenie dla mnie.  
Trzy koszmarki trafiły mi się w moim ulubionym sklepie stacjonarnym - ale nie winię sklepu - w końcu "widziały gały co brały". Była to dresówka drapana - 100% bawełny - nie dość, że nie dało się tego nosić z powodu braku elastyczności (przy zakładaniu i zdejmowaniu miałam wrażenie że mam klaustrofobię) to jeszcze powyciągało się to koszmarnie, powypychało tu i ówdzie a na domiar złego już po pierwszym praniu kolor wyglądał jak nie powiem co. Drugi koszmarek to również dresówka - pętelka tym razem - sztuczna niesamowicie.  Była inna o lepszym składzie ale tu podobał mi się kolor. Nie wiem na co ja liczyłam bo przecież nie znoszę sztuczności a jednak ją kupiłam.  Lewa strona świeciła się jak psu wiadomo co. Kleiło się to do palców.  Masakra! Leży gdzieś zapomniane  i pewnie będzie wyrzucone bo nawet na szmaty się nie nadaje. Trzeci koszmarek to polar - kupowałam tam miliony razy polar w różnych kolorach.  Raz - jakaś felerna dostawa - śmierdział niemiłosiernie ropą.  Myślałam że po praniu to minie - niestety po praniu smród pozostał wiec polar wyrzuciłam coby mi swoim zapaszkiem nie "zarażał" innych szmatek. Ale sklep ogólnie jest świetny, dobrze zaopatrzony,  ma przemiłą obsługę - no to jak mogę krytykować? 
Kolejne koszmarki - to była wtopa na całej linii - żałuję że nie reklamowałam, ale to pierwszy zakup materiałów przez internet - i w tym sklepie jedyny niestety. Jednego materiału było sporo mniej niż zamówiłam (bo się skończył :/) drugi miał być w kolorach khaki i głęboka  czerwień - dostałam paskudną pistację z pomarańczem - w pierwszym momencie pomyślałam - co jest? Czyżby mi tak monitor przekłamywał?  Później było już tylko gorzej - nadruk na jednym materiale był brzydki, nierówny, wychodził za kontury, na drugim - nie dość że bardzo rzadko tkane płótno to jeszcze malutkie zwierzątka okazały się być takimi na 20 cm :/ gdyby fotka była zrobiona w przybliżeniu to pewnie byłoby widać prześwity pomiędzy nitkami osnowy i wątku. Później chciałam dać jeszcze szansę temu sklepowi jak mi irytacja przeszła - gdzieś po roku od zakupów - ale jak zapytałam o materiał który właśnie się skończył to dostałam odpowiedź że wszyscy pytają, dupę zawracają a jak materiał się pojawi to nikt nie kupuje wiec mam brać co jest. No sorry - nie to nie. Pójdę gdzie indziej. Tym bardziej że moje pytanie było grzeczne czego nie można powiedzieć o odpowiedzi. Nie podam nazwy sklepu, bo wiem że wiele jest osób robiących tam zakupy a ja nie jestem alfą i omegą by komuś "robić koło d..y". Być może miałam za wysokie wymagania?
W każdym razie staram się omijać sklepy nierzetelne, z niemiłą obsługą.  Wiem że na jednej z grup pani krzywo kroi materiały - słyszałam to już od wielu osób - nie kupuje tam bo po co mam się później wkurzać?  Na innej grupie właściciele są zwyczajnie niemili - żeby nie powiedzieć chamscy. Tam też zakupów nie robię żeby nie wspierać buractwa.  Na moich ulubionych grupach (na fb) też czasem zdarzają się wpadki, a jeśli jeszcze się nie zdarzyły to pewnie się zdarzą prędzej czy później  - bo wszyscy jesteśmy tylko ludźmi.  Ale to nie powód by taki sklep czy takiego sprzedawcę od razu obsmarowywać lub skreślać.  Zamiast pisać negatywy w sieci wole wyjaśnić sprawę w prywatnej wiadomości.  
Jakiś czas temu kupiłam pandy w sklepie dresowka.pl (podaję nazwę bo był na ten temat post wiec nietrudno się domyślić że to o ten sklep chodzi) ktoś mi napisał że chyba dostałam lepszą partię jeśli jestem z nich  zadowolona... a może jestem zadowolona bo wiedziałam że to sitodruk wiec moje wymagania nie były jakoś specjalnie wygórowane?  Do tej pory sitodruk z jakim miałam styczność wyglądał tak jak by ktoś farbą olejną pomazał po materiale.  Nadruk pękał, był sztywny itd  wiec tutaj w przypadku pand nie rozczarowałam się (a jeśli się rozczarowałam to pozytywnie) nie będę pisać że są okropne itd tylko dlatego że ileś tam osób tak sądzi.  Pandy były już milion razy prane i owszem - poszarzały - ale nie wiem na ile to wina nadruku, na ile eksploatacji a na ile wina tego, że jeden jedyny raz wyprałam je z ciemnymi rzeczami ... tak czy inaczej w przypadku tego konkretnego sitodruku (pandy) nie było efektu farby na materiale, nadruk nie był jakoś specjalnie sztywny i nie pękał. Spodziewałam się sitodruku takiego jaki już znałam z innych sklepów więc tak jak napisałam - byłam tu pozytywnie zaskoczona. 
Więcej grzechów nie pamiętam... a tak serio - nie przychodzi mi do głowy na tą chwilę nic więcej z wpadkami materiałowymi (ale pewnie były) więc na razie to tyle.
Ja również zaliczyłam parę koszmarków szyciowych - z reguły zdarzały się one wtedy kiedy chciałam uszyć coś na szybko, bez wykroju - krojąc "na oko" no ale tego z oczywistych względów nie będę Wam pokazywać (zresztą nawet nie mam pewnie zdjęć :P)

niedziela, 14 lutego 2016

Longsleeve i sztruksy

Całkiem niedawno odkryłam meega sklep z genialnymi jerseyami, ale nie tylko - są tam też dresówki, bawełny, ściągacze i sztruks.  Materiały są tak cudne, że rozchodzą się jak świeże bułeczki i to dosłownie.  Ilości są dość ograniczone,  wzory limitowane a jakość po prostu cudowna. Chyba się uzależniłam i bardzo ubolewam, że finanse kiedyś się kończą ;P ten sklep to Esy Floresy. Jest też grupa na fb gdzie również można się zapisywać na niektóre wzory. W ostatnim czasie uszyłam dla Kacperka longsleeve'a z jerseyu z Esów (w wędkowanie) i spodnie sztruksowe - cudowny granat w niebieskie gwiazdki.  Zakochałam się w tym sztruksie do tego stopnia, że cały czas myślę o tym by uszyć jeszcze marynarkę do kompletu. Oczywiście na koniec wymyśliłam sobie, że spodnie będą się fajnie prezentować ze ściągaczami w paski i żeby je dokończyć musiałam poczekać na przesyłkę ze wspomnianym ściągaczem z Esów Floresów.  Ale ściągacz doszedł i spodenki po nabraniu mocy urzędowej ;) zostały wykończone - praktycznie na trzecie urodzinki Kacperka - ot - taki prezent od mamy i od Gosi :) a oto efekty moich zmagań - longsleeve niby zwykły i prosty ale w tym jego urok :) za to sztruksy - z karczkiem z tyłu, kieszonkami z przodu i z tyłu (zwróćcie uwagę na przeszycia na tylnych kieszeniach) i ze ściągaczami :) zakochałam się i nie ma dnia bym nie sprawdzała co tam w Esach nowego słychać.  Rada na koniec - jak Wam coś wpadnie w oko - kupujcie od razu bo za chwilę już nie będzie :P